Obserwatorzy
piątek, 31 stycznia 2014
Rozdział II
…Minął tydzień, odkąd zamieszkałam u przyjaciółki i podjęłam pracę w miejscowej gazecie.Nie chciałam, abyś rozpoznawana więc używałam innego nazwiska i imienia.Bałam się, że William odnajdzie mnie.Nie chciałam go znać.Zranił mnie i to dosłownie.Czułam się oszukana.Mówił, że mnie, zapewniał mnie o tym, a ja głupia po prostu tak od razu mu uwierzyłam.Tym razem nie wyrwał mi tylko serca, bo zostawił również znak po sobie.Dziecko…Dotknęłam odruchowo brzucha.Na razie był niewidoczny, ale czułam już, że będzie miało to, co najlepsze.nie pozwolę, aby czegoś brakowało mojemu dziecku.Wychowam je sama, bez jego pomocy.Niech teraz zajmuje się swoją kochanką.Na wspomnienie tamtej chwili w oczach pojawiły mi się łzy.Co noc śniły mi się koszmary, co noc śniło mi się, jak mnie zdradza, na moich oczach i śmieje się z mojej naiwności.Gdyby nie moja przyjaciółka nie wiem czy dałabym radę tak dalej ciągnąć.Ona pomogła mi z najść pracę i wrócić do normalnego w miarę trybu życia.Rozglądałam się za domem w mieście.Byłam umówiona z agentem nieruchomościami w południe, niedaleko wydawnictwa, w którym pracowałam.gdy skończyłam pracę, pojechałam od razu na miejsce spotkania.Jak tylko ujrzałam dom, postanowiłam go kupić.Był przepiękny.Taki, o jakim marzyłam.Białe ściany, nie za duży i przytulny, a dodatkiem był bardzo przystojny mężczyzna stojący w otwartych drzwiach.Zaparło mi dech w piersiach.Wow…on jest obski.Pomyślałam, natychmiast się uspokajając, miałam dość jak na razie mężczyzn.Podeszłam w swojej letniej sukience i balerinach do niego z uśmiechem na ustach.Miałam nadzieję, że wyglądał w miarę dobrze.Z jakiegoś powodu zależało mi na tym, co o mnie pomyśli.
-Witam panno Stan.Jestem Matt Wesley.miło mi panią poznać.
Mówił z australijskim akcentem,a ta jego skóra,taka opalona.Mmm…Och co ja myślę muszę przestać o tym myśleć.Nakazałam sobie w myślach.Spojrzałam mu w oczy.
-Dzień Dobry mi również miło pana poznać.Dom jest piękny i spełnia moje oczekiwania.Zapewne również w środku jest tak cudowny i jeśli to możliwe podpisałabym nawet dzisiaj umowę kupna.
Powiedziałam z uśmiechem do mężczyzny.Był wysokiej postury,szerokie ramiona, brązowe oczy, blond włosy i cudowną oliwkową cerę.Miałam ochotę go pocałować.Ale to nie tak niewinnie.
-Zapewniam panią, że tak jest.Umowa oczywiście jest możliwa do podpisania dzisiaj, jeśli tylko pani jest gotowa kupić ten dom.Nie potrzebuje on remontu i jest doskonały dla pani dziecka.
No właśnie dla mojego dziecka.Przez nie bałam się spróbować poderwać go.Jak tak idealny facet mógłby zaakceptować nie swoje dziecko i pokochać je.Westchnęłam smutna.
-Tak to prawda.Będzie miało tylko mnie i chcę, aby niczego mu nie brakowało.Może to nie to samo co oboje rodziców, ale no cóż…Na byłego męża nie mam co liczyć.Zajęty jest swoją kochanką.
Westchnęłam.Na razie chciałam się wstrzymać z rozwodem, ale wiedziałam, że to już koniec.Nie chciałam znowu tego przeżywać.
-Bardzo mi przykro.Mam nadzieję, że nie stracisz wiary w mężczyzn i w miłość, bo ona na pewno na ciebie czeka.
Kiwnęłam głową.Gdy skończyliśmy spisywać umowę, spojrzałam na niego.Podczas tych paru dziesięciu minut zerkałam chwilami na niego.Może nie było to takie samo uczucie co do Willa, nie tak elektryczne i pasjonujące, ale spokojne i miłe.Miałam już wsiadać, gdy Matt podszedł do mojego auta i stanął przy drzwiach.
-Może miałabyś wybrać się w weekend do kina i na kolację?
Spojrzałam na niego.Czemu nie…Pomyślałam.
-Z wielką przyjemnością.Będę gotowa w weekend o 16 godzinie.
Powiedziałam i pożegnałam się z nim.Wróciłam do domu przyjaciółki.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz