Obserwatorzy
niedziela, 12 stycznia 2014
Rozdział I
Razem z wujkiem i Willem jedliśmy kolacje.Nie potrafiłam, nie zerkać na niego.Był taki pociągający.Bardzo zszokowała mnie, jego przemiana na lepsze.Nie tylko wyglądał świetnie, ale i gotował równie dobrze.Kolację przyrządził on, gdyż wujek nie zgodził się, abym w takim stanie coś robiła.Był dobrze wychowany, o czym świadczyło jego zachowanie.Budził we mnie dotąd, nieznane emocje co mnie przerażało.
-Wujku ale nie sądzisz, że powinnam zostać tutaj?Przecież ja się uczę jeszcze i nie mogę tak nagle przerwać nauki.Wiem, że będzie mi ciężko tak żyć, a zwłaszcza bez rodziców, ale powinnam sobie jakoś poradzić.Mam tu znajomych w końcu przecież.Doceniam to, że chcesz mi pomóc, ale nie chcę wyjeżdżać.
-Kochana nic nie rozumiesz.Rodzice mieli problemy finansowe.Nie chcieli cię tym martwić.Chciałem im pomóc, ale nie przyjęli mojej pomocy.Twój tata sporo przegrał w kasynie.Pod zastaw dał dom.Po ich śmierci ten budynek należy do banku.Przykro mi, że dowiadujesz się tego ode mnie.
Spojrzałam na wujka, nie wierząc jego słowom.Przecież jak tata mógł być taki głupi.Na co dzień był przecież bardzo rozsądny.Zjadłam kolację i wstawiłam naczynia do zmywarki, a następnie poszłam wziąć prysznic.Z przyzwyczajenia nie wzięłam ze sobą piżamy, bo zawsze owijałam się ręcznikiem.Gdy byłam już odświeżona, wyszłam tylko w ręczniku na korytarz, tym samym wpadając na Willa.Gdy na niego spojrzałam, moje policzki się zaróżowiły.Poczułam, jakby piorun mnie trafił.Mimo że nadal byłam wstrząśnienia tym, co zrobił tata, zapomniałam o tym od razu.
-Przepraszam.
Tylko to potrafiłam wydukać, zawstydzona.Kurczowo trzymałam ręcznik, by mi się nie zsunął niżej.
-Nic się nie stało Holly.Powinnaś położyć się spać i odpocząć.Widać, że jesteś wycieńczona i zrozpaczona.Rozumiem twój ból po stracie rodziców, bo sam straciłem matkę.Tylko tata mi został.On również nie może pochwalić się zdrowiem, dlatego przyjechałem razem z nim, mimo interesów w Europie.Muszę go pilnować, by brał leki i się oszczędzał.Gdy powiedziałaś mu przez telefon o wypadku, o mało nie zasłabł.Mimo że nasi rodzice nie utrzymywali stałego kontaktu ze sobą to byli bardzo zżyci.Mój i twój tata w końcu przecież byli braćmi.Wychowali się razem.Niestety takie to już jest życie.Nie możemy niczemu zapobiec, bo i tak co ma się stać to się stanie.
Gdy tak mówił po moich policzkach, zaczęły spływać łzy.O cholera.Nie chciałam przy nim płakać.O nie.Wytarłam dyskretnie dłonią łzy.Wiedziałam dokładnie, jak przeżył śmierć matki, bo byłam przy nim wtedy.Ja również wtedy ubolewałam nad jej śmiercią.Lubiłam ciotkę.Przytuliłam się do niego, nadal trzymając ręcznik.
-Dziękuję,że przyjechaliście.Mam tylko was.Gdybym tylko wiedziała, że wujek nie czuje się najlepiej nie dzwoniłabym do niego, ale do ciebie.Przepraszam
Powiedziałam, patrząc na niego.Odsunęłam się.Nie miałam pojęcia,że wujek jest chory.Zawsze wyglądał na zdrowego i pełnego energii.
-Dobranoc Williamie
Powiedziałam, wchodząc do pokoju.Przed zamknięciem drzwi usłyszałam „Dobranoc Holly”. Założyłam komplet bielizny i koszulę nocną.Położyłam się na łóżku i otuliłam kołdrą.Słyszałam odgłos telewizora.Leżałam trochę, płacząc w poduszkę.Następnie ogarnęła mnie senność i nadeszła ciemność.Następnego dnia obudziło mnie dopiero pukanie do drzwi.
-Proszę.
Wybełkotałam zaspana, przecierając oczy dłońmi.W drzwiach pokoju stanął Will.
-Śniadanie jest już gotowe.Zaraz zejdzie też tata.Następnie jedziemy załatwić wszystko w sprawie pogrzebu.
Spojrzałam na niego.Nie przyśniła mi się jego uroda.On naprawdę był taki przystojny.Poprawiłam włosy.Kiwnęłam tylko głową na potwierdzenie, że zejdę.Wstałam z łóżka, wzięłam szybki prysznic, umalowałam się delikatnie i ubrałam w sukienkę do kolan czarną.Zeszłam do jadalni, gdzie już czekał wujek i Will.Zajęłam miejsce i nałożyłam sobie jajecznicy z bekonem.
-Wyspałaś się kruszynko?
Zapytał mnie wujek, a ja odpowiedziałam szybko, mówiąc prawdę.
-Szczerze mówiąc to tak.Wyspałam się.
Zjadłam szybko i pozmywałam.Gdy mieliśmy jechać, wzięłam torebkę i przejrzałam się w lusterku.Zeszłam do salonu.
-Jestem gotowa.Możemy jechać.
Powiedziałam niepewnie.Nie chciałam jechać, ale musiałam niestety.To byli moi rodzice.Resztę dnia zajęło nam załatwianie przygotowań do pogrzebu.Chcieliśmy, aby pogrzeb był jutro.Miałam na szczęście przy sobie wujka i Willa.Wieczorem, gdy oznajmiłam, że idę na spacer.William z chęcią mi towarzyszył.Chodziliśmy po całym mieście.Rozmawialiśmy bardzo dużo, co zbliżyło nas bardziej ku sobie.
Tydzień po pogrzebie poleciałam samolotem, z Williamem do Mediolanu gdzie mieszkali.W ciągu tego tygodnia bardzo zbliżyłam się z Willem.Wspierał mnie i był przy mnie zawsze, gdy go potrzebowałam.Doszło tylko do jednego pocałunku, ale moje ciało pragnęło go nadal.Gdy zamieszkałam w Mediolanie, wszystko się zmieniło.Will bardziej zaczął zabiegać o moje względy, co mu się udało bardzo szybko.Zakochałam się w nim.Wszystko działo się szybko.On z tego, co się dowiedziałam, był dziennikarzem.Dość często wyjeżdżał, a ja się bardzo martwiłam.Gdy w końcu skończył mu się kontrakt, wrócił do domu.Znowu zaczęliśmy się spotykać.Gdy po czterech miesiącach poprosił mnie o rękę, zgodziłam się bez wahania.Wtedy tak myślałam.Ceremonia ślubna była skromna.Był tylko wujek i świadkowie.Nasze małżeństwo kwitło z dnia na dzień.Miesiąc miodowy spędzony w Bułgarii okazał się wspaniały, namiętny i pełen seksu.Nie wychodziliśmy praktycznie z łóżka.Oboje pragnęliśmy siebie nawzajem.Było nam ze sobą dobrze.Wujek również cieszył się z naszego szczęścia, dopóki nie nadszedł jego dzień.Oboje z mężem przeżyliśmy jego śmierć, lecz żyliśmy dalej.Niestety ta sielanka się skończyła.Spałam wtulona w męża w naszym nowym domu po wspaniałym seksie.
-Kochanie ja muszę jechać.W Iraku jest afera i mam to opisać.Zobaczymy się, jak wrócę.
Gdy to powiedział, od razu się obudziłam i spojrzałam na niego.
-Will zostań.tam jest niebezpiecznie jeszcze coś ci się stanie.Nie pozwalam ci.Masz zostać tutaj.Wiesz dobrze, że nie mogę się denerwować w ciąży, a będę i to bardzo, gdy wyjedziesz.
Patrzyłam, na niego trzymając się za brzucho.To był już 6 miesiąc ciąży.Miała to być dziewczynka, Linda.
-Holly, Holly, Holly czy ja kiedykolwiek nauczę się ci odmawiać?Wystarczy twe spojrzenie, a zrobię dla ciebie wszystko.Zadzwonię do redakcji i powiem,że nie mogę jechać, bo muszę zająć się moją kochaną żoną.Dobrze?
Ucieszyłam się i zaśmiałam.Przytuliłam się do niego.
-Wspaniale.A teraz zadzwoń i wracaj tu do mnie do łóżka, bo mam na Ciebie ochotę misiu.
Od tamtej pory Will wyjechał tylko dwa razy, ale w bezpieczne miejsca.Był bardzo opiekuńczy i kochany.Był przy mnie, gdy go potrzebowałam, zawłaszcza, wtedy gdy w 8 miesiącu ciąży urodziłam wcześniaka.Dziecko okazało się martwe.Rozpaczałam przez dłuższy czas.Po pogrzebie naszego maleństwa nasze stosunki się pogorszyły.On zaczął wyjeżdżać w sprawach służbowych.Ja martwiłam się o niego okropnie.Raz zdarzyło się, że ledwo uszedł z życiem.Gdy wrócił wtedy, zrobiłam mu okropną awanturę.Tak było za każdym razem, aż do momentu, gdy dowiedziałam się, że przespał się z moją najlepszą przyjaciółką.Spakowałam swoje rzeczy i wyjechałam do Portugalii, gdzie studiowałam dziennikarstwo.W Lizbonie podjęłam pracę w Rádio e Televisão de Portugal.Przez krótki okres stałam się jedną z najlepszych prezenterek i dziennikarek na świecie.Pokochałam dreszczyk emocji, które dawały mi podróże w niebezpieczne miejsca.Teraz rozumiałam Williama.Ja też pokochałam niebezpieczeństwo.Nie wzięłam rozwodu, ponieważ nie potrzebowałam go.Nie miałam zamiaru ponownie wychodzić za mąż.Nie potrafiłabym zrezygnować z ryzyka dla nikogo.Żyłam na własną rękę,pod własnym panieńskim nazwiskiem.Nie miałam kontaktu z Willem.Zerwałam z nim wszystkie kontakty.
6 Lat Później
Wróciłam właśnie z delegacji z Kazahstanu, gdy dowiedziałam się, że w kierownictwie są zmiany.Dołączył nowy współwłaściciel.Podobno jakiś szanowany dziennikarz.Od tamtej pory zmieniłam się bardzo.Moja sylwetka stała się bardzo kobieca, włosy już nie miałam koloru blond, a brązowego i zamiast krótkich długie do pasa.Dziś miałam je spięte w luźny kok.Na sobie miałam czarne rurki i białą koszulkę.Razem z innymi poszłam na salę konferencyjną, gdzie miał nas przywitać nowy kierownik.Gdy tylko usłyszałam nazwisko Turner, zawróciłam szybko i zabierając swoją torebkę, wyszłam z budynku.To nie możliwe.Jak on mógł kupić udziały.Nie chciałam mieć z nim nic wspólnego, ale tez nie chciałam stracić pracy, dlatego też poszłam na kawę i wróciłam do pracy.Usiadłam w boksie i zaczęłam pisać reportaż z Madrytu.Pisanie przerwał mi telefon.
-Tak słucham?
-Holly nowy szef chce Cię poznać.To William Turner.Lepiej uciekaj z biura.Wyślę cię gdzieś, jak chcesz, bo wiem przecież, że to twój maż.
Greg był moim przyjacielem i pracodawcą.Wiedział o moim nieudanym małżeństwie i to jak bardzo cierpiałam po rozstaniu.
-Greg spokojnie.Odeszłam od niego 7 lat temu.Nie obchodzi mnie on.Nie ma już do mnie prawa.I tak musiałabym z nim się spotkać w sprawie rozwodu.
Po rozmowie dokończyłam szczegółowy reportaż i wróciłam do domu odpocząć po podróży…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz