Obserwatorzy

piątek, 17 stycznia 2014

Rozdział I i II



Nad ranem obudził mnie dźwięk dzwonka w telefonie.Odebrałam zaspana i zła, że przerwano mi spanie.


-Tak?


Zapytałam, nie wiedząc kto to.


-Witam z tej strony William Turner.Czytałem właśnie twoje teksty.Są świetne.Wczoraj jako jedynej cię nie było.Chciałbym móc osobiście ci pogratulować i uścisnąć dłoń.Więc proszę, wpadnij dziś do mnie, do biura jak przyjdziesz do pracy.


-Czy dzwonisz tylko po to, by mi pogratulować tak rano?Nie mogłeś poczekać, aż przyjadę do pracy.


Z rana byłam zawsze opryskliwa, a zwłaszcza gdy wyrwano mnie z błogiego snu.


-Jeśli nie chcesz się spóźnić, to radziłbym ci już wstać.Do zobaczenia u mnie w biurze.


Powiedział i się rozłączył.Odłożyłam słuchawkę i spojrzałam na zegarek.


-O cholera!


Powiedziałam od razu przebudzona.Miałam mało czasu, ale postanowiłam się nie spieszyć.Wzięłam prysznic, umalowałam się, założyłam dżinsowe rurki i elegancką koszulę, a do tego szpilki.Włosy spięłam w niesforny kok.Z racji tego, że był Listopad, założyłam okulary przeciw słoneczne.Wychodząc, spojrzałam jeszcze raz w lustro, a następnie wsiadłam do samochodu.Do pracy trochę się spóźniłam.Od razu usiadłam do swojego boksu i zaczęłam pisać.Po paru minutach niestety z pisania wyrwał mnie telefon.


-Tak słucham?



-Holly prosiłbym byś przyszła do mnie, gdyż potem mam spotkanie.


To był Will.Nadal miał taki mocny, wyraźny głos.


-Dobrze zaraz przyjdę.


Powiedziałam, nie mając zamiaru przed nim uciekać.Nie zwolni mnie, bo jestem najlepsza.Wstałam i poprawiałam spodnie oraz bluzkę.Wchodząc do biura Willa, zapukałam i weszłam.Stał wpatrzony w widok za oknem.


-Już jestem.Muszę jak najszybciej wrócić do pracy.


Gdy to mówiłam, spojrzał na mnie.Widać było w jego oczach złość.Przestraszył mnie trochę.


-Jak długo chciałaś przede mną się ukrywać?I jakim prawem zmieniłaś nazwisko.


Odsunęłam się bliżej drzwi, by móc wyjść jak najszybciej.


-Pracuję tu już od 4 lat.Jestem najlepszą dziennikarką.Nie miałam zamiaru się ukrywać.Zmieniłam nazwisko, bo nie chciałam, abyś wstydził się za mnie.Chciałam zacząć pracować sama na siebie.I teraz chciała, abym rozwodu.Przez 7 lat zbierałam się, by poprosić o rozwód, ale nie miałam odwagi.Więc teraz to mówię.Nasze małżeństwo nie istnieje od 7 lat więc czas na rozwód.


Spojrzałam mu w oczy.Podszedł do mnie.Moje ciało zadrżało na jego dotyk.Nadal go pragnęłam, ale zranił mnie.Możliwe,że nadal go kochałam, ale on mnie zdradził.Odsunęłam się do ściany.Wtedy on przyciągnął mnie od siebie i zrobił coś, co mnie bardzo zaskoczyło.Pocałował mnie.Spojrzałam mu w oczy.


-Nie będzie rozwodu.Matko Holly nawet nie wiesz ile ja świata, za tobą przemierzyłem.Szukałem Cię wszędzie.Tak się zamartwiałem.Coś ty sobie myślała, tak nagle odchodząc.Dopiero 2 lata temu zrezygnowałem z poszukiwań, bo rzuciłem się w wir pracy.


Spojrzałam na niego.Wiedziałam,że zawsze mi mówił prawdę,nie miał powodu kłamać.O romansie też by mi powiedział, gdyby tylko zdążył.Na ustach nadal czułam jego wargi.Nadal świetnie całował.


-Will ja chcę rozwodu.Nie potrafię z Tobą żyć, po tym jak mnie zraniłeś.Nasze małżeństwo to przeszłość.Kochałam Cię, a ty mi to zrobiłeś i to z najlepszą przyjaciółką.Nosiłam nasze dziecko w brzuchu.Ty natomiast po jego śmierci odwróciłeś się ode mnie.Znowu zacząłeś pracować.Wcześniej nie rozumiałam, dlaczego tak chętnie wyjeżdżasz, ale teraz wiem.Ja też uwielbiam podróże, ten dreszczyk emocji i niebezpieczeństwa.Kocham wręcz to.Dziwię się tobie, że usiedziałeś w domu przy mnie tyle czasu.Mam nowe życie, które kocham i nie chcę wracać do starego.


Patrzyłam na niego.Wyglądał jak posąg.Doskonały posąg.


-Od jutra już nie będziesz jeździła nigdzie, sama beze mnie.nie pozwolę byś, narażała swoje życie, bo inaczej skreślę cię z zagranicznych reporterów.Wiem, zraniłem cię i żałuję tego okropnie.Byłem pijany, a ona mnie uwiodła.Odkąd odeszłaś, nie spotkałem się z nią i z żadną inną kobietą.Teraz znalazłem cię po tylu latach rozłąki.Nie chce cię ponownie stracić.Nie dopuszczę do tego.


Gdy mnie przyciągnął i ponownie pocałował, ugięły się pode mną nogi.Byłam taka słaba przy nim i krucha.Był całym moim światem kiedyś, ale teraz miałam pracę.Zdradził mnie, a mimo to nadal go kochałam i to po tylu latach.


-Nie możesz mnie skreślić.Proszę nie.To cały moje życie.Mam tylko to.Nie potrafię siedzieć przy biurku cały czas.Nie rób mi tego, bo odejdę.Zacznę gdzie indziej pracę.


Powiedziałam, przytrzymując się jego, by nie upaść.


-Wystarczy moje słowo i nie znajdziesz nigdzie pracy, ale nie chcę cię zwalniać dlatego wolę jeździć z tobą niż sadzać się przy biurku.Wróć do mnie.Daj mi jeszcze jedną szansę.


-Will muszę się zastanowić.Daj mi, proszę czas.Chce to przemyśleć.Bardzo mnie bolała twoja zdrada.Muszę to przemyśleć.Przyjedź do mnie wieczorem, jeśli chcesz znać odpowiedź.Przygotuję kolację, bo znając życie, jadasz niezdrowe dania i nie gotujesz sam.


Wyśliznęłam mu się z objęć i wyszłam z biura.Nadal czułam jego usta.Moje serce biło jak szalone.Nic się nie zmienił od tamtego czasu.Nadal był seksowny i okropnie przystojny.Bałam się dać mu drugą szansę, by ponownie nie cierpieć, ale z drugiej strony chciałam naprawić wszystko.Kochałam męża po mimu tak długiej rozłąki.Wciąż na mnie działał.Przy nim traciłam kontrolę zawsze i nadal tak jest.Czuję się przy nim bezpieczna.Skończywszy pracę, pojechałam do domu.Wzięłam prysznic, ubrałam się w sukienkę i zaczęłam gotować kolację.Chciałam, aby mu smakowało, więc bardzo się starałam.Gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.Otworzyłam je.


-O już jesteś.Wchodź, zaraz podam kolację i porozmawiamy.


Powiedziałam i zamknęłam za nim drzwi.Wzięłam od niego wino, które przyniósł i postawiłam na przygotowanym już stole.Poszłam do kuchni i przyniosłam talerze, sztućce i kieliszki.Postawiłam wszystko na stole i przyniosłam kolację.Nałożyłam mu i sobie.Usiadłam naprzeciw niego.


-Mam nadzieję, że będzie smakowało.


Po moim ciele przeszedł dreszcz, gdy spojrzał na mnie.


-Dziękuję za zaproszenie.Holly, gdybym mógł naprawić wszystko, zrobiłbym to.Przez te lata zadręczałem się, że przeze mnie coś ci się stało, że to moja wina, bo za dużo wypiłem i uległem innej.


Upiłam łyk wina.Spojrzałam mu w oczy.


-Zabolała mnie bardzo twoja zdrada, ale nigdy nie przestałam cię kochać.Will przez te lata.Tęskniłam za tobą, ale nie chcę być ponownie zraniona.Wystarczył raz.Zostańmy przyjaciółmi.Może z czasem będzie to coś więcej, ale sama nie wiem.Boję się po prostu.


Wiedziałam, że pragnął czegoś więcej, ale na tę chwilę nie mogłam nic więcej mu dać.


-Rozumiem cię.Mam nadzieję, że jako przyjaciele nie będziemy siebie okłamywać.Tak jak to było kiedyś, pamiętasz?Zero kłamstw.


-Dobrze zero kłamstw.


Powiedziałam.Zjedliśmy razem kolację i wypiliśmy wino.Z magnetofonu leciała romantyczna muzyka.Zaczęliśmy tańczyć.W czasie tańca on mnie pocałował, a ja odwzajemniłam.Gładził dłońmi moje plecy.Wyjęłam jego koszulę ze spodni, nie przestając odwzajemniać pocałunków.Nie umiałam oprzeć się jemu.To było silniejsze ode mnie.Poczułam, jak rozpina moją sukienkę.Pozwoliłam, aby ją zdjął ze mnie.Ja zdjęłam jego koszulę.Poprowadziłam go do sypialni.Byłam już trochę pijana.Całowaliśmy się namiętnie.Spędziliśmy razem, wspaniałą noc nie myśląc o zabezpieczeniu się.To było nie ważne.Rano, gdy się obudziłam, on stał w drzwiach ze śniadaniem na tacy.Był taki seksowny.


-Hej.


Powiedziałam, rumieniąc się jak dziecko.Przykryłam swoje nagie ciało kołdrą i usiadłam.


-Witaj.Pozwoliłem sobie przygotować śniadanie dla ciebie.Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe.


-Nie nic się nie stało.Już nie pamiętam, kiedy ktoś mi zrobił śniadanie.To miłe z twojej strony.Wypijesz ze mną kawę.


Gdy jedliśmy i rozmawialiśmy razem, czułam się dobrze w jego towarzystwie.Było jak za dawnych czasów.Chciałam do tego po części wrócić.


-Po południu mam samolot do Szanghaju.Jest tam jakaś afera z wybuchem.Więc muszę zaraz zacząć się szykować.Proszę, pozwól mi, ten jeden raz pojechać samej.Umiem się obronić.Możesz zatrudnić ochroniarza, jeśli tak się martwisz.Podczas tych dwóch tygodni będę mogła wszystko przemyśleć.


Powiedziałam, patrząc na niego z prośba w oczach.


-Dobrze ten jeden raz, ale proszę, dzwoń do redakcji co wieczór.


Kiwnęłam głową twierdząco i poszłam się szykować do wyjazdu…



Rozdział II


Miesiąc później…Pracując w domu, mogłam zadbać o siebie i nie martwiłam się o nic.Po przeprowadzce do Willa sprzedałam moje mieszkanie i przeniosłam swoje rzeczy do niego.Tak jak Will obiecywał, był cały czas przy mnie.Tym razem nie zapomniał o pierwszej wizycie u ginekologa.Gosposia zajmowała się domem.Obiady gotowałam sama, gdyż chciałam.Lubiłam gotować, gdy byłam mała i teraz też.Kochałam Williama, więc nie miałam nic przeciwko, wspólnemu mieszkaniu w końcu byłam przecież jego żoną i spodziewaliśmy się dziecka.Na samą myśl o dziecku się cieszyłam .Mim, że to pierwszy miesiąc już się cieszę i to bardzo.Nie mogę się doczekać, kiedy poznamy płeć dziecka.Wiemy jedynie, że urodzi się 24 grudnia.W święta.Może to coś znaczy.Sama nie wiem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz