Obserwatorzy

sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział III



Minęło par tygodni od wizyty u mojej ginekolog.Will..No cóż jak to Will.Zaczął mnie obdarowywać kwiatami.To było miłe.Czułam się jak nastolatka spotykająca się z chłopakiem,a nie żona i przyszła matka.To było bardzo miłe uczucie.Zabierał mnie do restauracji,kina i w wszelkie możliwe miejsca jakie tylko mogłam iść.Podobało mi się to.Powoli zaczęłam znowu mu ufać i cóż zakochałam się w nim od nowa.Od początku zauroczył mnie.Czułam się tak jak wtedy gdy zobaczyłam go po raz pierwszy po śmierci rodziców.Było cudownie.Mimo wszystko nadal bałam się całkowicie mu zaufać.Nie chciałam znowu być zraniona.Życie nie było łatwe dla mnie.Ciągle miałam jakieś trudności.Byłam młoda, a już miałam męża ,z którym nie było mi łatwo i byłam w ciąży.To zbyt dużo jak dla mnie ale starałam się.Próbowałam się nie załamywać i udało mi się.Teraz wszystko było łatwiejsze odkąd miałam pomoc i oparcie Willa.zmienił się nie do poznania.Moje życie nabrało sensu i radości.Dość często się śmiałam z powodu rozmieszania przez męża.Znowu byliśmy młodzi i zakochani.Życie jednak może być piękne na przekór wszystkiemu.Tego wieczoru znowu szłam do restauracji.Wystroiłam się bardzo starannie.Mimo rosnącego i już widocznego brzucha chciałam wyglądać pięknie.Matko,że też stroiłam się jak głupia nastolatka przed pierwszą randką.Zaśmiałam się na tą myśl.Gdy usłyszałam dzwonek do drzwi zbiegłam z góry pod ekscytowana i otworzyłam drzwi.

-O już jesteś.Wejdziesz?

Zapytałam z uśmiechem i radością w głosie.

-Bardzo chętnie.Wyglądasz oszałamiają co kochanie.Wręcz cudownie.Słowami nie można wyrazić tego jak pięknie wyglądasz.A jak się czuje moje maleństwo i jego mamusia?

Położył mi dłoń na brzuchu.

-Oj już trochę lepiej.Rano męczą mnie trochę mdłości no i więcej jem bo jestem ciągle głodna.Wiesz nie spodziewałam się,że w ciąży się tyle je.

Zaśmiałam się.

-Niedługo będę jak beczka jak tyle będę jadła.Jeszcze tak mnie rozpieszczasz.

-Kochana dla mnie zawsze będziesz śliczna.Nie ważne jak będziesz wyglądać.Kocham cię taką jaką jesteś.

Uśmiechnęłam się do niego i musnęłam jego usta.Był taki ciepły...Po chwili wyszliśmy i pojechaliśmy jego samochodem do restauracji.Było miło i dość smacznie można by powiedzieć.Po chyba 2 godzinach bo dokładnie nie liczyłam czasu odwiózł mnie do domu.Pragnęłam go całym ciałem i no cóż nie chciałam by wracał do siebie do domu.Gdy odprowadził mnie do drzwi bez zastanawiania pocałowałam go czule i namiętnie.Natychmiast poczułam jak odwzajemnił mój pocałunek i obejmuje mnie w pasie.

-Pragnę cię...

Szepnęłam cicho i seksownie mu do ucha.Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni.Kochaliśmy się całą noc.W końcu zasnęłam zmęczona w jego ramionach.Obudziłam się przeciągając na łóżku i wtulając w męża.Uśmiechnęłam się widząc,że nie śpi już.

-Dzień Dobry misiu

-Witaj kochanie...

poniedziałek, 24 lutego 2014

Rozdział III

...Po trzech dniach wróciłam do domu.Maggie na moją prośbę przeniosła moje rzeczy do mojego nowego domu i mniej więcej rozpakowała.Do domu pojechałam taksówką.Wyjęłam z doniczki klucz, który przyjaciółka zostawiła i otworzyłam drzwi.Wchodząc do środka, czułam się jakoś dziwnie.Było tu tak cicho, tak pusto.Wcześniej nie zwracałam na to uwagi.Zamknęłam za sobą drzwi i poszłam do kuchni, czując, jak burczy mi w brzuchu.Otworzyłam lodówkę. Zauważając ku uldze, że przyjaciółka zadbała o moją lodówkę również.Wyjęłam jajka i bekon.Usmażyłam sobie jajka z bekonem i usiadłam w salonie przed telewizorem, jedząc.Włączyłam na jakiś film.Zjadłam kolację i poszłam pod prysznic.Niechętnie wyszłam spod prysznica i się wytarłam.Nie przejmowałam się nagością, bo byłam sama w domu.W sypialni założyłam wygodną jedwabną bielizną, a na to koszulę nocną.Położyłam się spać.Dość szybko zasnęłam, bo byłam zmęczona.Następnego ranka po śniadaniu poszłam pobiegać po okolicy.Dość długo biegałam, bo gdy wróciłam do domu, zostało mi jeszcze tylko 20 minut, do wizyty u mojej pani ginekolog.Przebrałam się w letnią sukienkę w kwiaty i proste mokasyny.Włosy podpięłam wsuwkami.Wychodząc i zamykając drzwi, zdziwiłam się, widząc samochód przed moją furtką, a przy nim stał Will.Zamknęłam drzwi i wrzuciłam klucz do torebki.Podeszłam do męża i się uśmiechnęłam.

-Will nie spodziewałam się Ciebie.Przepraszam, ale muszę iść do lekarza.Na dziś mam umówioną wizytę.

Powiedziałam, patrząc na niego.

-Wiem chciałem ci towarzyszyć, jeżeli mogę.Pragnąłbym utrzymywać jakiś kontakt.Więc jeżeli nie miałabyś nic przeciwko, chętnie pójdę z tobą.Chciałbym je zobaczyć...

Spojrzałam na Willa.Nie wyglądał dobrze.Był przygnębiony i smutny.Bardzo się ucieszyłam, widząc go, a teraz szkoda mi go było i sama byłam smutna.To nas wyniszczało.

-Chciałabym, abyś pojechał ze mną.

Powiedziałam, patrząc na niego.Tak więc Will otworzył mi drzwi i ruszył, gdy wsiadłam.Gdy weszliśmy do poczekalni, było przede mną parę kobiet w ciąży, niektóre same, a niektóre z prawdopodobnie mężami.Cieszyłam się, że nie byłam w grupie tych samotnych przyszłych matek.Oparłam głowę o ramię Willa i zamyśliłam się, wyobrażając sobie nasze wspólne życie.Może gdyby się nam ułożyło, zdecydowałabym się na drugie dziecko.Dość szybko nastała moja kolej.Weszłam do gabinetu z mężem i się położyłam.Pani doktor zrobiła mi, badanie USG upewniając nas, że z dzieckiem wszystko okej.Wydrukowała zdjęcie USG i przekazała Williamowi, bo o to poprosił.Odwiózł mnie do domu tak jakby szczęśliwszy.Spojrzałam na niego.

-Dziękuję, że byłeś tam ze mną.To wiele dla mnie znaczyło.Wiesz, może naprawdę należy nam się jeszcze jedna szansa tyle, że tym razem postępujmy powoli...

wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział III

Przez dwa dni leżałam nieprzytomna w szpitalu.Jak przez mgłę słyszałam głos mojego męża.Myślałam, że to tylko sen.

-Will...To naprawdę ty?Ja chyba śnię

Szepnęłam, powoli otwierając oczy.Spojrzałam na niego.Chciałam się podnieść, ale zaraz z jękiem opadłam na łóżko.Głowa mnie okropnie bolała.

-Kochanie leż proszę, lekarz nie pozwolił, abyś wstawała.Z dzieckiem wszystko w porządku teraz ważne, abyś jak najwięcej odpoczywała.Nawet nie wiesz, jak się zmartwiłem, gdy zadzwonili do mnie ze szpitala.To moja wina nie powinienem był tak cię zaniedbywać.Gdy tylko się dowiedziałem o tobie, wyszedłem w środku ważnego spotkania, przekazując wszystko mojemu asystentowi.Wy jesteście dla mnie najważniejsi.Ta kobieta kłamała.Owszem spotkałem się z nią ze dwa razy, ale tylko dlatego, że chciałem, aby pomogła mi wybrać prezent dla ciebie.Gdybym tylko wrócił wcześniej do domu, nic by się nie stało.Matko, tak bardzo cię przepraszam.

Spojrzałam na niego i westchnęłam.Po policzkach spływały mi łzy.Trzymałam swoją dłoń na brzuchu.Nie wiedziałam czy mogę mu wierzyć, czy mnie ponownie nie zrani.Bałam się.

-Will nie mogę od razu ci wybaczyć.Tak po prostu zapomnieć o wszystkim i wrócić do Ciebie.Kupiłam tutaj dom.Gdy tylko wrócę ze szpitala, tam pojadę.Może zobaczmy, co przyniesie czas.Nie chcę jak na razie nic zmieniać.Przez ostatnie parę tygodni byłam sama i miałam tylko przyjaciółkę.Przyzwyczaiłam się do tego.Nie chcę teraz jak na razie tego zmieniać.Może nie pasujemy do siebie.Sama nie wiem.Zdajmy się na czas.Może przyjdzie jeszcze nam być razem.

Powiedziałam, patrząc na niego.Nie wiedziałam co robić.Byłam zdezorientowana i bezradna.

-Holly rozumiem cię i masz rację, dajmy sobie trochę czasu.Tylko proszę, chciałbym odwiedzać nasze dziecko.Popełniłem w życiu sporo błędów i wiem, że nie naprawię ich tak od razu.

-Nigdy ci nie zabronię odwiedzać naszego dziecka.Nie mam takiego zamiaru i nie miałam.

Gdy wieczorem Will wyszedł, bo go o to poprosiłam, wymawiając się zmęczeniem.Leżałam, wpatrując się w sufit, nie mogąc zasnąć.Ciągle myślałam o moim mężu.Kochałam go, to prawda, ale nie mogłam do niego wrócić tak od razu.Nie chciałam tego, bo się bałam, że ponownie mnie zrani.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział III



Teraz siedząc przed lustrem i malując się, nie wiedziałam sama, czemu się zgodziłam, na to spotkanie.Przecież mam męża, no można by powiedzieć, że tak jakby byłego, bo nie utrzymywałam z nim kontaktów.Westchnęłam.No cóż teraz nie mam wyboru i muszę iść.Włożyłam sukienkę i nie za wysokie buty.Czekałam na Matta.Właśnie kończyłam kieliszek wina, gdy dzwonek do drzwi zadzwonił.Odstawiłam kieliszek do zlewu i biorąc torebkę, poszłam otworzyć drzwi.Uśmiechnęłam się, otwierając je.Och…Matt wyglądał świetnie w dopasowanym garniturze.Gdyby to był Will…Och jak ja pragnęłam, aby był to on i błagał mnie o powrót.Nadal go kochałam bezgranicznie i nie potrafiłabym pokochać nikogo innego.Gdy Matt podał mi kwiaty, wstawiłam je do wazonu, a następnie wyszliśmy.Zabrał mnie, do najdroższej restauracji w mieście, co było miłe, chociaż w pierwszych miesiącach ciąży często wymiotowałam i nie zawsze miałam ochotę na dane potrawy, ale mimo tego zjadłam wszystko bez żadnych mdłości.Był bardzo miły i uprzejmy, ale nie pociągał mnie tak jak Will.




-Więc może opowiesz mi o sobie Holly?




Spojrzałam na niego, odstawiając szklankę z sokiem.




-No cóż jak zapewne wiesz, jestem w ciąży.Trzeci miesiąc, a jego ojciec jest gdzieś za granicą.Jestem żonata od prawie 9 lat, ale większość z tego przeżyliśmy oddzielnie.Dopiero po 7 latach się spotkaliśmy, ale teraz znowu odeszłam od niego.Znowu mnie zranił.Wcześniej nie poświęcał mi tyle uwagi ile trzeba.Nie interesował się mną i miał romans i tym razem jest podobnie.Miał drugą na boku,która zaszła z nim w ciążę.Nie mogłam tego znieść, więc wyjechałam i postanowiłam sama wychować dziecko.Może nie podzielasz mojego zdania i zachowania, ale ja już naprawdę mam dość zawodów.




Spojrzałam na niego.Coś w nim było takiego, że chciałam się wygadać.Porozmawiać z nim.




-Nie martw się rozumiem cię Holly.Może dlatego, że ja byłem w podobnej sytuacji, tylko trwało to krócej.Cztery lata temu miałem żonę.Pobraliśmy się po 4 miesiącach znajomości, bo myśleliśmy, że jesteśmy w sobie zakochani, przynajmniej ja tak myślałem, a ona twierdziła.Szybko to się jednak zmieniło.Zdradzała mnie na prawo i lewo.Ciągle się kłóciliśmy i ja w końcu nie wytrzymałem tego.Wzięliśmy rozwód.Teraz już nie poddaje się emocjom tak szybko.




Westchnęłam.Byliśmy podobni.Ja również nie chciałam znowu być zraniona.Rozmawialiśmy przez dłuższy czas na różne tematy, aż wreszcie spojrzałam na zegarek i zauważyłam, że zrobiło się dość późno, więc Matt odwiózł mnie do domu.Był prawdziwym dżentelmenem.Na pożegnanie pocałował mnie w policzek.To było miłe…




Byłam bardzo zmęczona po powrocie, wiec od razu po kąpieli położyłam się spać.Spałam dość dobrze, a co dziwne śnił mi się mój mąż.We śnie był taki realny, chciałam się do niego przytulić, chciałam, aby ten sen trwał wiecznie, jednak został przerwany przez jakiś hałas dochodzący z dołu domu.Z tego, co wiedziałam Maggie była u swojego chłopaka więc nie mogła być tutaj i z resztą nie hałasowałaby.Przestraszyłam się i to nie na żarty.Szybko wybrałam numer policji i powiadomiłam ich o włamaniu.Wzięłam do ręki lampę z nocnego stoliku i powoli otworzyłam drzwi, rozglądając się po korytarzu.Było ciemno.Wyszłam i kierowałam się w stronę schodów, gdy poczułam silne uderzenie w głowę.Upadłam.Pamiętałam tylko ciemność i ból…

___________________________________________________________________

Ciąg dalszy nastąpi ,więc czekajcie na kolejną część

Z pozdrowieniami Mycha

Ps.Czekam na wasze opinie.

piątek, 31 stycznia 2014

Rozdział II





…Minął tydzień, odkąd zamieszkałam u przyjaciółki i podjęłam pracę w miejscowej gazecie.Nie chciałam, abyś rozpoznawana więc używałam innego nazwiska i imienia.Bałam się, że William odnajdzie mnie.Nie chciałam go znać.Zranił mnie i to dosłownie.Czułam się oszukana.Mówił, że mnie, zapewniał mnie o tym, a ja głupia po prostu tak od razu mu uwierzyłam.Tym razem nie wyrwał mi tylko serca, bo zostawił również znak po sobie.Dziecko…Dotknęłam odruchowo brzucha.Na razie był niewidoczny, ale czułam już, że będzie miało to, co najlepsze.nie pozwolę, aby czegoś brakowało mojemu dziecku.Wychowam je sama, bez jego pomocy.Niech teraz zajmuje się swoją kochanką.Na wspomnienie tamtej chwili w oczach pojawiły mi się łzy.Co noc śniły mi się koszmary, co noc śniło mi się, jak mnie zdradza, na moich oczach i śmieje się z mojej naiwności.Gdyby nie moja przyjaciółka nie wiem czy dałabym radę tak dalej ciągnąć.Ona pomogła mi z najść pracę i wrócić do normalnego w miarę trybu życia.Rozglądałam się za domem w mieście.Byłam umówiona z agentem nieruchomościami w południe, niedaleko wydawnictwa, w którym pracowałam.gdy skończyłam pracę, pojechałam od razu na miejsce spotkania.Jak tylko ujrzałam dom, postanowiłam go kupić.Był przepiękny.Taki, o jakim marzyłam.Białe ściany, nie za duży i przytulny, a dodatkiem był bardzo przystojny mężczyzna stojący w otwartych drzwiach.Zaparło mi dech w piersiach.Wow…on jest obski.Pomyślałam, natychmiast się uspokajając, miałam dość jak na razie mężczyzn.Podeszłam w swojej letniej sukience i balerinach do niego z uśmiechem na ustach.Miałam nadzieję, że wyglądał w miarę dobrze.Z jakiegoś powodu zależało mi na tym, co o mnie pomyśli.




-Witam panno Stan.Jestem Matt Wesley.miło mi panią poznać.




Mówił z australijskim akcentem,a ta jego skóra,taka opalona.Mmm…Och co ja myślę muszę przestać o tym myśleć.Nakazałam sobie w myślach.Spojrzałam mu w oczy.




-Dzień Dobry mi również miło pana poznać.Dom jest piękny i spełnia moje oczekiwania.Zapewne również w środku jest tak cudowny i jeśli to możliwe podpisałabym nawet dzisiaj umowę kupna.




Powiedziałam z uśmiechem do mężczyzny.Był wysokiej postury,szerokie ramiona, brązowe oczy, blond włosy i cudowną oliwkową cerę.Miałam ochotę go pocałować.Ale to nie tak niewinnie.




-Zapewniam panią, że tak jest.Umowa oczywiście jest możliwa do podpisania dzisiaj, jeśli tylko pani jest gotowa kupić ten dom.Nie potrzebuje on remontu i jest doskonały dla pani dziecka.




No właśnie dla mojego dziecka.Przez nie bałam się spróbować poderwać go.Jak tak idealny facet mógłby zaakceptować nie swoje dziecko i pokochać je.Westchnęłam smutna.




-Tak to prawda.Będzie miało tylko mnie i chcę, aby niczego mu nie brakowało.Może to nie to samo co oboje rodziców, ale no cóż…Na byłego męża nie mam co liczyć.Zajęty jest swoją kochanką.




Westchnęłam.Na razie chciałam się wstrzymać z rozwodem, ale wiedziałam, że to już koniec.Nie chciałam znowu tego przeżywać.




-Bardzo mi przykro.Mam nadzieję, że nie stracisz wiary w mężczyzn i w miłość, bo ona na pewno na ciebie czeka.




Kiwnęłam głową.Gdy skończyliśmy spisywać umowę, spojrzałam na niego.Podczas tych paru dziesięciu minut zerkałam chwilami na niego.Może nie było to takie samo uczucie co do Willa, nie tak elektryczne i pasjonujące, ale spokojne i miłe.Miałam już wsiadać, gdy Matt podszedł do mojego auta i stanął przy drzwiach.




-Może miałabyś wybrać się w weekend do kina i na kolację?







Spojrzałam na niego.Czemu nie…Pomyślałam.




-Z wielką przyjemnością.Będę gotowa w weekend o 16 godzinie.




Powiedziałam i pożegnałam się z nim.Wróciłam do domu przyjaciółki.

sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział II



…Szczerze?Wierzyłam w jego słowa bo go kochałam ale miłość jest zgubna.Za każdym razem tak było i tak też będzie pewno i tym razem.Wiedziałam to już teraz ale chciałam choć mieć jedną chwilę szczęścia.Odnowiliśmy przysięgę małżeńską miesiąc po moim zajściu w ciążę.chcieliśmy by tym razem było dobrze.Ale jednak mimo zapewnień Willa coś mnie niepokoiło.Wracał dość często późno gdy w tym czasie powinien być już w domu.Gdy dzwoniłam do biura nikt nie odbierał.Nabierałam podejrzeń ale nie chciałam nic psuć.W końcu byłam szczęśliwa i nie chciałam się z nim kłócić.


Miesiąc po miesiącu zbliżał się termin porodu,a Will coraz częściej wracał późno i okazywał mi mniej troski.Wszystko szło codzienną rutyną,aż gdy pewnego popołudnia gdy gosposia sprzątała dom,a ja siedziałam zadzwonił dzwonek do drzwi.Poszłam otworzyć.W nich stanęła jakaś nieznajoma kobieta w ciąży z tego co widziałam.Jakiś 2 miesiąc.


-Witam czy zastałam Williama?Muszę z nim pilnie porozmawiać.


Powiedziała do mnie nieznajoma.Co to za kobieta?Pomyślałam sobie.


-Nie niestety mojego męża nie ma jest w pracy czy mogę coś mu przekazać?


Ona natomiast spojrzała na mnie ze współczuciem w oczach i położyła dłoń na swoim brzuchu.


-To on ma żoną?Przepraszam nie powinnam przychodzić ale…Dwa miesiące temu no cóż powiem wprost mimo pani stanu ale nie chcę by kogoś oszukiwał.Jesteśmy ze sobą ale od paru tygodni nie kontaktuje się ze mną.Miał dziś ze mną iść na wizytę u lekarza.


Gdy powiedziała,że to jego dziecko myślałam,że zemdleję.Jak on mógł!Drań!Tyle razy mówił mi,że mnie kocha i przyrzekał,że więcej mnie nie zrani.


-Przepraszam proszę skontaktować się z nim inaczej.


Powiedziałam i zamknęłam drzwi.W oczach miałam łzy.Spojrzałam na gosposie.


-Panno Stan to na pewno jakieś nieporozumienie poczeka pani na męża.


Powiedziała ale ja już w tej chwili jej nie słuchałam.Poszłam do sypialni i zaczęłam się pakować.Nie chciałam już nigdy więcej go widzieć.Tak mi obiecywał,to wszystko było kłamstwem.jak mogłam pomyśleć,że się zmienił.On nigdy się nie zmieni!Nie potrafi się ustatkować.Kochałam go ale widocznie on mnie nie.Spakowałam wszystkie swoje najważniejsze rzeczy i wsadziłam walizkę do samochodu.Było Listopadowe popołudnie i robiło się już chłodno więc założyłam płaszcz i jesienne kozaczki.Wsiadłam do samochodu patrząc na gosposię.


-Proszę mu przekazać,że dla niego nie istnieję.nie chcę więcej kłamstw.


Gdy jej to przekazałam odjechałam szybko.Pobrałam wszystkie pieniądze z konta i zlikwidowałam konto.Wsiadłam w samolot do Waszyngtonu gdzie mieszkała moja przyjaciółka ze studiów i w liście pisała kiedyś bym do niej przyjechała.Po lądowaniu zabrałam bagaż i wyjęłam jej list by sprawdzić adres jej zamieszkania.Miałam zamiar zacząć od nowa.Wzięłam taksówkę,która zawiozła mnie na miejsce.Wysiadłam i podeszłam do drzwi.Zapukałam.Otworzyła mi Maggie.


-Holly to ty?Wow nie poznałam cię w pierwszej chwili.A gdzie twój mąż?Pozwolił ci samej lecieć w ciąży?


Spojrzałam na nią ze łzami w oczach.


-Nienawidzę go.Dla mnie nie istnieje.On…on będzie miał dziecko z inną.Dzisiaj przyszła do jego domu.Och Mag on mnie okłamywał przez tyle miesięcy a ja głupia mu wierzyłam.


Przytuliłam się do przyjaciółki.Weszłam do środka i postawiłam walizkę.cieszyłam się,że mogę z kimś porozmawiać.Z Maggie zaprzyjaźniłam się na studiach gdyż studiowałyśmy ten sam wydział i miałyśmy podobne charaktery.Zwierzałyśmy się sobie nawzajem ze wszystkiego.Tego wieczora rozmawiałyśmy do bardzo późna.Następnie Mag zaprowadziła mnie do pokoju gościnnego.Wzięłam prysznic i założyłam koszulę nocną.Położyłam się na łóżko.Patrzyłam w sufit myśląc ciągle o Willu.Tak bardzo go kochałam.Zablokowałam jego numer w komórce.Nie chciałam utrzymywać z nim kontaktu więcej.Miał szansę i wszystko zmarnował.Dopiero po paru godzinach leżenia na łóżku zasnęłam.Następnego dnia miałam zamiar zacząć szukać sobie pracy i domu dla mnie i dla dziecka blisko Mag.Wiedziałam,że mogę liczyć na nią.Była dla mnie jak siostra.







William Stan



Holly Grenger-Stan

piątek, 17 stycznia 2014

Rozdział I i II



Nad ranem obudził mnie dźwięk dzwonka w telefonie.Odebrałam zaspana i zła, że przerwano mi spanie.


-Tak?


Zapytałam, nie wiedząc kto to.


-Witam z tej strony William Turner.Czytałem właśnie twoje teksty.Są świetne.Wczoraj jako jedynej cię nie było.Chciałbym móc osobiście ci pogratulować i uścisnąć dłoń.Więc proszę, wpadnij dziś do mnie, do biura jak przyjdziesz do pracy.


-Czy dzwonisz tylko po to, by mi pogratulować tak rano?Nie mogłeś poczekać, aż przyjadę do pracy.


Z rana byłam zawsze opryskliwa, a zwłaszcza gdy wyrwano mnie z błogiego snu.


-Jeśli nie chcesz się spóźnić, to radziłbym ci już wstać.Do zobaczenia u mnie w biurze.


Powiedział i się rozłączył.Odłożyłam słuchawkę i spojrzałam na zegarek.


-O cholera!


Powiedziałam od razu przebudzona.Miałam mało czasu, ale postanowiłam się nie spieszyć.Wzięłam prysznic, umalowałam się, założyłam dżinsowe rurki i elegancką koszulę, a do tego szpilki.Włosy spięłam w niesforny kok.Z racji tego, że był Listopad, założyłam okulary przeciw słoneczne.Wychodząc, spojrzałam jeszcze raz w lustro, a następnie wsiadłam do samochodu.Do pracy trochę się spóźniłam.Od razu usiadłam do swojego boksu i zaczęłam pisać.Po paru minutach niestety z pisania wyrwał mnie telefon.


-Tak słucham?



-Holly prosiłbym byś przyszła do mnie, gdyż potem mam spotkanie.


To był Will.Nadal miał taki mocny, wyraźny głos.


-Dobrze zaraz przyjdę.


Powiedziałam, nie mając zamiaru przed nim uciekać.Nie zwolni mnie, bo jestem najlepsza.Wstałam i poprawiałam spodnie oraz bluzkę.Wchodząc do biura Willa, zapukałam i weszłam.Stał wpatrzony w widok za oknem.


-Już jestem.Muszę jak najszybciej wrócić do pracy.


Gdy to mówiłam, spojrzał na mnie.Widać było w jego oczach złość.Przestraszył mnie trochę.


-Jak długo chciałaś przede mną się ukrywać?I jakim prawem zmieniłaś nazwisko.


Odsunęłam się bliżej drzwi, by móc wyjść jak najszybciej.


-Pracuję tu już od 4 lat.Jestem najlepszą dziennikarką.Nie miałam zamiaru się ukrywać.Zmieniłam nazwisko, bo nie chciałam, abyś wstydził się za mnie.Chciałam zacząć pracować sama na siebie.I teraz chciała, abym rozwodu.Przez 7 lat zbierałam się, by poprosić o rozwód, ale nie miałam odwagi.Więc teraz to mówię.Nasze małżeństwo nie istnieje od 7 lat więc czas na rozwód.


Spojrzałam mu w oczy.Podszedł do mnie.Moje ciało zadrżało na jego dotyk.Nadal go pragnęłam, ale zranił mnie.Możliwe,że nadal go kochałam, ale on mnie zdradził.Odsunęłam się do ściany.Wtedy on przyciągnął mnie od siebie i zrobił coś, co mnie bardzo zaskoczyło.Pocałował mnie.Spojrzałam mu w oczy.


-Nie będzie rozwodu.Matko Holly nawet nie wiesz ile ja świata, za tobą przemierzyłem.Szukałem Cię wszędzie.Tak się zamartwiałem.Coś ty sobie myślała, tak nagle odchodząc.Dopiero 2 lata temu zrezygnowałem z poszukiwań, bo rzuciłem się w wir pracy.


Spojrzałam na niego.Wiedziałam,że zawsze mi mówił prawdę,nie miał powodu kłamać.O romansie też by mi powiedział, gdyby tylko zdążył.Na ustach nadal czułam jego wargi.Nadal świetnie całował.


-Will ja chcę rozwodu.Nie potrafię z Tobą żyć, po tym jak mnie zraniłeś.Nasze małżeństwo to przeszłość.Kochałam Cię, a ty mi to zrobiłeś i to z najlepszą przyjaciółką.Nosiłam nasze dziecko w brzuchu.Ty natomiast po jego śmierci odwróciłeś się ode mnie.Znowu zacząłeś pracować.Wcześniej nie rozumiałam, dlaczego tak chętnie wyjeżdżasz, ale teraz wiem.Ja też uwielbiam podróże, ten dreszczyk emocji i niebezpieczeństwa.Kocham wręcz to.Dziwię się tobie, że usiedziałeś w domu przy mnie tyle czasu.Mam nowe życie, które kocham i nie chcę wracać do starego.


Patrzyłam na niego.Wyglądał jak posąg.Doskonały posąg.


-Od jutra już nie będziesz jeździła nigdzie, sama beze mnie.nie pozwolę byś, narażała swoje życie, bo inaczej skreślę cię z zagranicznych reporterów.Wiem, zraniłem cię i żałuję tego okropnie.Byłem pijany, a ona mnie uwiodła.Odkąd odeszłaś, nie spotkałem się z nią i z żadną inną kobietą.Teraz znalazłem cię po tylu latach rozłąki.Nie chce cię ponownie stracić.Nie dopuszczę do tego.


Gdy mnie przyciągnął i ponownie pocałował, ugięły się pode mną nogi.Byłam taka słaba przy nim i krucha.Był całym moim światem kiedyś, ale teraz miałam pracę.Zdradził mnie, a mimo to nadal go kochałam i to po tylu latach.


-Nie możesz mnie skreślić.Proszę nie.To cały moje życie.Mam tylko to.Nie potrafię siedzieć przy biurku cały czas.Nie rób mi tego, bo odejdę.Zacznę gdzie indziej pracę.


Powiedziałam, przytrzymując się jego, by nie upaść.


-Wystarczy moje słowo i nie znajdziesz nigdzie pracy, ale nie chcę cię zwalniać dlatego wolę jeździć z tobą niż sadzać się przy biurku.Wróć do mnie.Daj mi jeszcze jedną szansę.


-Will muszę się zastanowić.Daj mi, proszę czas.Chce to przemyśleć.Bardzo mnie bolała twoja zdrada.Muszę to przemyśleć.Przyjedź do mnie wieczorem, jeśli chcesz znać odpowiedź.Przygotuję kolację, bo znając życie, jadasz niezdrowe dania i nie gotujesz sam.


Wyśliznęłam mu się z objęć i wyszłam z biura.Nadal czułam jego usta.Moje serce biło jak szalone.Nic się nie zmienił od tamtego czasu.Nadal był seksowny i okropnie przystojny.Bałam się dać mu drugą szansę, by ponownie nie cierpieć, ale z drugiej strony chciałam naprawić wszystko.Kochałam męża po mimu tak długiej rozłąki.Wciąż na mnie działał.Przy nim traciłam kontrolę zawsze i nadal tak jest.Czuję się przy nim bezpieczna.Skończywszy pracę, pojechałam do domu.Wzięłam prysznic, ubrałam się w sukienkę i zaczęłam gotować kolację.Chciałam, aby mu smakowało, więc bardzo się starałam.Gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.Otworzyłam je.


-O już jesteś.Wchodź, zaraz podam kolację i porozmawiamy.


Powiedziałam i zamknęłam za nim drzwi.Wzięłam od niego wino, które przyniósł i postawiłam na przygotowanym już stole.Poszłam do kuchni i przyniosłam talerze, sztućce i kieliszki.Postawiłam wszystko na stole i przyniosłam kolację.Nałożyłam mu i sobie.Usiadłam naprzeciw niego.


-Mam nadzieję, że będzie smakowało.


Po moim ciele przeszedł dreszcz, gdy spojrzał na mnie.


-Dziękuję za zaproszenie.Holly, gdybym mógł naprawić wszystko, zrobiłbym to.Przez te lata zadręczałem się, że przeze mnie coś ci się stało, że to moja wina, bo za dużo wypiłem i uległem innej.


Upiłam łyk wina.Spojrzałam mu w oczy.


-Zabolała mnie bardzo twoja zdrada, ale nigdy nie przestałam cię kochać.Will przez te lata.Tęskniłam za tobą, ale nie chcę być ponownie zraniona.Wystarczył raz.Zostańmy przyjaciółmi.Może z czasem będzie to coś więcej, ale sama nie wiem.Boję się po prostu.


Wiedziałam, że pragnął czegoś więcej, ale na tę chwilę nie mogłam nic więcej mu dać.


-Rozumiem cię.Mam nadzieję, że jako przyjaciele nie będziemy siebie okłamywać.Tak jak to było kiedyś, pamiętasz?Zero kłamstw.


-Dobrze zero kłamstw.


Powiedziałam.Zjedliśmy razem kolację i wypiliśmy wino.Z magnetofonu leciała romantyczna muzyka.Zaczęliśmy tańczyć.W czasie tańca on mnie pocałował, a ja odwzajemniłam.Gładził dłońmi moje plecy.Wyjęłam jego koszulę ze spodni, nie przestając odwzajemniać pocałunków.Nie umiałam oprzeć się jemu.To było silniejsze ode mnie.Poczułam, jak rozpina moją sukienkę.Pozwoliłam, aby ją zdjął ze mnie.Ja zdjęłam jego koszulę.Poprowadziłam go do sypialni.Byłam już trochę pijana.Całowaliśmy się namiętnie.Spędziliśmy razem, wspaniałą noc nie myśląc o zabezpieczeniu się.To było nie ważne.Rano, gdy się obudziłam, on stał w drzwiach ze śniadaniem na tacy.Był taki seksowny.


-Hej.


Powiedziałam, rumieniąc się jak dziecko.Przykryłam swoje nagie ciało kołdrą i usiadłam.


-Witaj.Pozwoliłem sobie przygotować śniadanie dla ciebie.Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe.


-Nie nic się nie stało.Już nie pamiętam, kiedy ktoś mi zrobił śniadanie.To miłe z twojej strony.Wypijesz ze mną kawę.


Gdy jedliśmy i rozmawialiśmy razem, czułam się dobrze w jego towarzystwie.Było jak za dawnych czasów.Chciałam do tego po części wrócić.


-Po południu mam samolot do Szanghaju.Jest tam jakaś afera z wybuchem.Więc muszę zaraz zacząć się szykować.Proszę, pozwól mi, ten jeden raz pojechać samej.Umiem się obronić.Możesz zatrudnić ochroniarza, jeśli tak się martwisz.Podczas tych dwóch tygodni będę mogła wszystko przemyśleć.


Powiedziałam, patrząc na niego z prośba w oczach.


-Dobrze ten jeden raz, ale proszę, dzwoń do redakcji co wieczór.


Kiwnęłam głową twierdząco i poszłam się szykować do wyjazdu…



Rozdział II


Miesiąc później…Pracując w domu, mogłam zadbać o siebie i nie martwiłam się o nic.Po przeprowadzce do Willa sprzedałam moje mieszkanie i przeniosłam swoje rzeczy do niego.Tak jak Will obiecywał, był cały czas przy mnie.Tym razem nie zapomniał o pierwszej wizycie u ginekologa.Gosposia zajmowała się domem.Obiady gotowałam sama, gdyż chciałam.Lubiłam gotować, gdy byłam mała i teraz też.Kochałam Williama, więc nie miałam nic przeciwko, wspólnemu mieszkaniu w końcu byłam przecież jego żoną i spodziewaliśmy się dziecka.Na samą myśl o dziecku się cieszyłam .Mim, że to pierwszy miesiąc już się cieszę i to bardzo.Nie mogę się doczekać, kiedy poznamy płeć dziecka.Wiemy jedynie, że urodzi się 24 grudnia.W święta.Może to coś znaczy.Sama nie wiem