Obserwatorzy

poniedziałek, 24 lutego 2014

Rozdział III

...Po trzech dniach wróciłam do domu.Maggie na moją prośbę przeniosła moje rzeczy do mojego nowego domu i mniej więcej rozpakowała.Do domu pojechałam taksówką.Wyjęłam z doniczki klucz, który przyjaciółka zostawiła i otworzyłam drzwi.Wchodząc do środka, czułam się jakoś dziwnie.Było tu tak cicho, tak pusto.Wcześniej nie zwracałam na to uwagi.Zamknęłam za sobą drzwi i poszłam do kuchni, czując, jak burczy mi w brzuchu.Otworzyłam lodówkę. Zauważając ku uldze, że przyjaciółka zadbała o moją lodówkę również.Wyjęłam jajka i bekon.Usmażyłam sobie jajka z bekonem i usiadłam w salonie przed telewizorem, jedząc.Włączyłam na jakiś film.Zjadłam kolację i poszłam pod prysznic.Niechętnie wyszłam spod prysznica i się wytarłam.Nie przejmowałam się nagością, bo byłam sama w domu.W sypialni założyłam wygodną jedwabną bielizną, a na to koszulę nocną.Położyłam się spać.Dość szybko zasnęłam, bo byłam zmęczona.Następnego ranka po śniadaniu poszłam pobiegać po okolicy.Dość długo biegałam, bo gdy wróciłam do domu, zostało mi jeszcze tylko 20 minut, do wizyty u mojej pani ginekolog.Przebrałam się w letnią sukienkę w kwiaty i proste mokasyny.Włosy podpięłam wsuwkami.Wychodząc i zamykając drzwi, zdziwiłam się, widząc samochód przed moją furtką, a przy nim stał Will.Zamknęłam drzwi i wrzuciłam klucz do torebki.Podeszłam do męża i się uśmiechnęłam.

-Will nie spodziewałam się Ciebie.Przepraszam, ale muszę iść do lekarza.Na dziś mam umówioną wizytę.

Powiedziałam, patrząc na niego.

-Wiem chciałem ci towarzyszyć, jeżeli mogę.Pragnąłbym utrzymywać jakiś kontakt.Więc jeżeli nie miałabyś nic przeciwko, chętnie pójdę z tobą.Chciałbym je zobaczyć...

Spojrzałam na Willa.Nie wyglądał dobrze.Był przygnębiony i smutny.Bardzo się ucieszyłam, widząc go, a teraz szkoda mi go było i sama byłam smutna.To nas wyniszczało.

-Chciałabym, abyś pojechał ze mną.

Powiedziałam, patrząc na niego.Tak więc Will otworzył mi drzwi i ruszył, gdy wsiadłam.Gdy weszliśmy do poczekalni, było przede mną parę kobiet w ciąży, niektóre same, a niektóre z prawdopodobnie mężami.Cieszyłam się, że nie byłam w grupie tych samotnych przyszłych matek.Oparłam głowę o ramię Willa i zamyśliłam się, wyobrażając sobie nasze wspólne życie.Może gdyby się nam ułożyło, zdecydowałabym się na drugie dziecko.Dość szybko nastała moja kolej.Weszłam do gabinetu z mężem i się położyłam.Pani doktor zrobiła mi, badanie USG upewniając nas, że z dzieckiem wszystko okej.Wydrukowała zdjęcie USG i przekazała Williamowi, bo o to poprosił.Odwiózł mnie do domu tak jakby szczęśliwszy.Spojrzałam na niego.

-Dziękuję, że byłeś tam ze mną.To wiele dla mnie znaczyło.Wiesz, może naprawdę należy nam się jeszcze jedna szansa tyle, że tym razem postępujmy powoli...

wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział III

Przez dwa dni leżałam nieprzytomna w szpitalu.Jak przez mgłę słyszałam głos mojego męża.Myślałam, że to tylko sen.

-Will...To naprawdę ty?Ja chyba śnię

Szepnęłam, powoli otwierając oczy.Spojrzałam na niego.Chciałam się podnieść, ale zaraz z jękiem opadłam na łóżko.Głowa mnie okropnie bolała.

-Kochanie leż proszę, lekarz nie pozwolił, abyś wstawała.Z dzieckiem wszystko w porządku teraz ważne, abyś jak najwięcej odpoczywała.Nawet nie wiesz, jak się zmartwiłem, gdy zadzwonili do mnie ze szpitala.To moja wina nie powinienem był tak cię zaniedbywać.Gdy tylko się dowiedziałem o tobie, wyszedłem w środku ważnego spotkania, przekazując wszystko mojemu asystentowi.Wy jesteście dla mnie najważniejsi.Ta kobieta kłamała.Owszem spotkałem się z nią ze dwa razy, ale tylko dlatego, że chciałem, aby pomogła mi wybrać prezent dla ciebie.Gdybym tylko wrócił wcześniej do domu, nic by się nie stało.Matko, tak bardzo cię przepraszam.

Spojrzałam na niego i westchnęłam.Po policzkach spływały mi łzy.Trzymałam swoją dłoń na brzuchu.Nie wiedziałam czy mogę mu wierzyć, czy mnie ponownie nie zrani.Bałam się.

-Will nie mogę od razu ci wybaczyć.Tak po prostu zapomnieć o wszystkim i wrócić do Ciebie.Kupiłam tutaj dom.Gdy tylko wrócę ze szpitala, tam pojadę.Może zobaczmy, co przyniesie czas.Nie chcę jak na razie nic zmieniać.Przez ostatnie parę tygodni byłam sama i miałam tylko przyjaciółkę.Przyzwyczaiłam się do tego.Nie chcę teraz jak na razie tego zmieniać.Może nie pasujemy do siebie.Sama nie wiem.Zdajmy się na czas.Może przyjdzie jeszcze nam być razem.

Powiedziałam, patrząc na niego.Nie wiedziałam co robić.Byłam zdezorientowana i bezradna.

-Holly rozumiem cię i masz rację, dajmy sobie trochę czasu.Tylko proszę, chciałbym odwiedzać nasze dziecko.Popełniłem w życiu sporo błędów i wiem, że nie naprawię ich tak od razu.

-Nigdy ci nie zabronię odwiedzać naszego dziecka.Nie mam takiego zamiaru i nie miałam.

Gdy wieczorem Will wyszedł, bo go o to poprosiłam, wymawiając się zmęczeniem.Leżałam, wpatrując się w sufit, nie mogąc zasnąć.Ciągle myślałam o moim mężu.Kochałam go, to prawda, ale nie mogłam do niego wrócić tak od razu.Nie chciałam tego, bo się bałam, że ponownie mnie zrani.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział III



Teraz siedząc przed lustrem i malując się, nie wiedziałam sama, czemu się zgodziłam, na to spotkanie.Przecież mam męża, no można by powiedzieć, że tak jakby byłego, bo nie utrzymywałam z nim kontaktów.Westchnęłam.No cóż teraz nie mam wyboru i muszę iść.Włożyłam sukienkę i nie za wysokie buty.Czekałam na Matta.Właśnie kończyłam kieliszek wina, gdy dzwonek do drzwi zadzwonił.Odstawiłam kieliszek do zlewu i biorąc torebkę, poszłam otworzyć drzwi.Uśmiechnęłam się, otwierając je.Och…Matt wyglądał świetnie w dopasowanym garniturze.Gdyby to był Will…Och jak ja pragnęłam, aby był to on i błagał mnie o powrót.Nadal go kochałam bezgranicznie i nie potrafiłabym pokochać nikogo innego.Gdy Matt podał mi kwiaty, wstawiłam je do wazonu, a następnie wyszliśmy.Zabrał mnie, do najdroższej restauracji w mieście, co było miłe, chociaż w pierwszych miesiącach ciąży często wymiotowałam i nie zawsze miałam ochotę na dane potrawy, ale mimo tego zjadłam wszystko bez żadnych mdłości.Był bardzo miły i uprzejmy, ale nie pociągał mnie tak jak Will.




-Więc może opowiesz mi o sobie Holly?




Spojrzałam na niego, odstawiając szklankę z sokiem.




-No cóż jak zapewne wiesz, jestem w ciąży.Trzeci miesiąc, a jego ojciec jest gdzieś za granicą.Jestem żonata od prawie 9 lat, ale większość z tego przeżyliśmy oddzielnie.Dopiero po 7 latach się spotkaliśmy, ale teraz znowu odeszłam od niego.Znowu mnie zranił.Wcześniej nie poświęcał mi tyle uwagi ile trzeba.Nie interesował się mną i miał romans i tym razem jest podobnie.Miał drugą na boku,która zaszła z nim w ciążę.Nie mogłam tego znieść, więc wyjechałam i postanowiłam sama wychować dziecko.Może nie podzielasz mojego zdania i zachowania, ale ja już naprawdę mam dość zawodów.




Spojrzałam na niego.Coś w nim było takiego, że chciałam się wygadać.Porozmawiać z nim.




-Nie martw się rozumiem cię Holly.Może dlatego, że ja byłem w podobnej sytuacji, tylko trwało to krócej.Cztery lata temu miałem żonę.Pobraliśmy się po 4 miesiącach znajomości, bo myśleliśmy, że jesteśmy w sobie zakochani, przynajmniej ja tak myślałem, a ona twierdziła.Szybko to się jednak zmieniło.Zdradzała mnie na prawo i lewo.Ciągle się kłóciliśmy i ja w końcu nie wytrzymałem tego.Wzięliśmy rozwód.Teraz już nie poddaje się emocjom tak szybko.




Westchnęłam.Byliśmy podobni.Ja również nie chciałam znowu być zraniona.Rozmawialiśmy przez dłuższy czas na różne tematy, aż wreszcie spojrzałam na zegarek i zauważyłam, że zrobiło się dość późno, więc Matt odwiózł mnie do domu.Był prawdziwym dżentelmenem.Na pożegnanie pocałował mnie w policzek.To było miłe…




Byłam bardzo zmęczona po powrocie, wiec od razu po kąpieli położyłam się spać.Spałam dość dobrze, a co dziwne śnił mi się mój mąż.We śnie był taki realny, chciałam się do niego przytulić, chciałam, aby ten sen trwał wiecznie, jednak został przerwany przez jakiś hałas dochodzący z dołu domu.Z tego, co wiedziałam Maggie była u swojego chłopaka więc nie mogła być tutaj i z resztą nie hałasowałaby.Przestraszyłam się i to nie na żarty.Szybko wybrałam numer policji i powiadomiłam ich o włamaniu.Wzięłam do ręki lampę z nocnego stoliku i powoli otworzyłam drzwi, rozglądając się po korytarzu.Było ciemno.Wyszłam i kierowałam się w stronę schodów, gdy poczułam silne uderzenie w głowę.Upadłam.Pamiętałam tylko ciemność i ból…

___________________________________________________________________

Ciąg dalszy nastąpi ,więc czekajcie na kolejną część

Z pozdrowieniami Mycha

Ps.Czekam na wasze opinie.