Obserwatorzy

sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział III



Minęło par tygodni od wizyty u mojej ginekolog.Will..No cóż jak to Will.Zaczął mnie obdarowywać kwiatami.To było miłe.Czułam się jak nastolatka spotykająca się z chłopakiem,a nie żona i przyszła matka.To było bardzo miłe uczucie.Zabierał mnie do restauracji,kina i w wszelkie możliwe miejsca jakie tylko mogłam iść.Podobało mi się to.Powoli zaczęłam znowu mu ufać i cóż zakochałam się w nim od nowa.Od początku zauroczył mnie.Czułam się tak jak wtedy gdy zobaczyłam go po raz pierwszy po śmierci rodziców.Było cudownie.Mimo wszystko nadal bałam się całkowicie mu zaufać.Nie chciałam znowu być zraniona.Życie nie było łatwe dla mnie.Ciągle miałam jakieś trudności.Byłam młoda, a już miałam męża ,z którym nie było mi łatwo i byłam w ciąży.To zbyt dużo jak dla mnie ale starałam się.Próbowałam się nie załamywać i udało mi się.Teraz wszystko było łatwiejsze odkąd miałam pomoc i oparcie Willa.zmienił się nie do poznania.Moje życie nabrało sensu i radości.Dość często się śmiałam z powodu rozmieszania przez męża.Znowu byliśmy młodzi i zakochani.Życie jednak może być piękne na przekór wszystkiemu.Tego wieczoru znowu szłam do restauracji.Wystroiłam się bardzo starannie.Mimo rosnącego i już widocznego brzucha chciałam wyglądać pięknie.Matko,że też stroiłam się jak głupia nastolatka przed pierwszą randką.Zaśmiałam się na tą myśl.Gdy usłyszałam dzwonek do drzwi zbiegłam z góry pod ekscytowana i otworzyłam drzwi.

-O już jesteś.Wejdziesz?

Zapytałam z uśmiechem i radością w głosie.

-Bardzo chętnie.Wyglądasz oszałamiają co kochanie.Wręcz cudownie.Słowami nie można wyrazić tego jak pięknie wyglądasz.A jak się czuje moje maleństwo i jego mamusia?

Położył mi dłoń na brzuchu.

-Oj już trochę lepiej.Rano męczą mnie trochę mdłości no i więcej jem bo jestem ciągle głodna.Wiesz nie spodziewałam się,że w ciąży się tyle je.

Zaśmiałam się.

-Niedługo będę jak beczka jak tyle będę jadła.Jeszcze tak mnie rozpieszczasz.

-Kochana dla mnie zawsze będziesz śliczna.Nie ważne jak będziesz wyglądać.Kocham cię taką jaką jesteś.

Uśmiechnęłam się do niego i musnęłam jego usta.Był taki ciepły...Po chwili wyszliśmy i pojechaliśmy jego samochodem do restauracji.Było miło i dość smacznie można by powiedzieć.Po chyba 2 godzinach bo dokładnie nie liczyłam czasu odwiózł mnie do domu.Pragnęłam go całym ciałem i no cóż nie chciałam by wracał do siebie do domu.Gdy odprowadził mnie do drzwi bez zastanawiania pocałowałam go czule i namiętnie.Natychmiast poczułam jak odwzajemnił mój pocałunek i obejmuje mnie w pasie.

-Pragnę cię...

Szepnęłam cicho i seksownie mu do ucha.Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni.Kochaliśmy się całą noc.W końcu zasnęłam zmęczona w jego ramionach.Obudziłam się przeciągając na łóżku i wtulając w męża.Uśmiechnęłam się widząc,że nie śpi już.

-Dzień Dobry misiu

-Witaj kochanie...